Od trzech dni mamy na rynku do czynienia ze swoistą próbą sił. Z jednej strony ewidentne jest słabnięcie naszego parkietu, który ma najwyraźniej ochotę na odreagowanie październikowych wzrostów, a z drugiej rewelacyjne wręcz zachowanie zagranicznych giełd, reagujących na pojawiające się informacje, jak w czasie silnej hossy. Taka próba sił polega na tym, która strona rynku zostanie zmuszona do działania pierwsza. Sprzedający liczą na to, że dalsze zwyżki zagranicą wymuszą uaktywnienie się strony popytowej, która zaś powstrzymuje się z działaniami w oczekiwaniu na to, ze wzrosty na światowych parkietach kiedyś się skończą, a zniżki przyczynią się do pogłębienia korekty u nas.
Wczorajsza sesja sugeruje, że to stronie podażowej pierwszej zaczęły ?puszczać nerwy? i w związku z tym nieuniknione wydaje się testowanie wsparcia przy 1193 pkt. Świadczy o tym spadek kursów przy wyraźnie większych obrotach, niż dzień wcześniej. Ale ze względu na przebieg sesji w Ameryce po spodziewanej obniżce stóp, który potwierdził dużą siłę tamtejszych rynków, nie należy się raczej spodziewać przełamania bariery 1193 pkt. By to się stało potrzeba silniejszego negatywnego impulsu, niż ?odgrzewana? po raz kolejny sprawa Argentyny, na którą nie reagują nawet rynki i waluty w Brazylii i Turcji, czy też zamieszanie wokół RPP.
W obecnej sytuacji nie jest wykluczony scenariusz zakładający dotarcie do 1193 pkt., odbicie się od niego i dopiero potem pogłębienie spadków. Jako pozytywny element z ostatnich sesji trzeba wymienić formę spadków. Przebiegają one dość łagodnie, zatrzymując się na kolejnych wsparciach. Dopiero po odbiciu się od nich następuje ich przełamanie. Przy spadkach z poprzednich miesięcy czegoś takiego nie było ? wsparcia były przełamywane z dużym impetem, a potem ewentualnie następował ruch powrotny. To z jednej strony czyni prawdopodobnym podany powyżej scenariusz, a z drugiej zostawia nadzieję na powrót wzrostów w dłuższej perspektywie i przełamanie głównej linii bessy.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu