Ten atak miałby szanse zakończyć się powodzeniem. Z drugiej strony przełamanie wsparcia w połowie czwartkowej świecy i dalej u jej podstawy przesądzi o trwaniu korekty, której tym razem raczej nie powstrzymałoby wsparcie w okolicach 1190 pkt.
Jednak wskazanie na to, który z tych wariantów ma większe szanse na realizację, jest bardzo trudne. Po pierwsze niewiele, po piątkowych notowaniach, wyjaśniła się sytuacja na amerykańskich parkietach. Czwartkowe sesje ujawniły chęć realizacji zysków, ale dobry wskaźnik zaufania konsumentów powstrzymał tą tendencję w piątek. Trzeba też zauważyć, że giełdy europejskie już nie miały sił, by pozytywnie zareagować na wydarzenia w Ameryce. To skończyło się utworzeniem formacji przenikania na DAX-ie, co prawdopodobnie zaowocuje dalszymi zniżkami. Podobnie niepokojąco wyglądają inne najważniejsze indeksy Eurolandu.
Jeśli chodzi o sygnały z naszego rynku to piątkowa sesja przyniosła testowanie październikowego szczytu, ale nie zakończyło się ono sukcesem. Byki nieco przestraszyły się swojej śmiałości przy próbie przełamania oporu i dosyć szybko zrezygnowały. Dlatego druga część notowań przyniosła spadki, choć i tak sesja zakończyła się niewielką zwyżką. W sumie jednak utworzona świeca nienajlepiej oddaje przebieg notowań.
Wydaje się, iż bez spadków na amerykańskich giełdach zniżka WIG20 poniżej 1190 pkt. jest mało prawdopodobna.
Krzysztof Stępień