Zakończenie wzrostów w tym właśnie rejonie byłoby, niestety, z racji obecności tu spadkowej linii trendu doskonałym potwierdzeniem ich wyłącznie korekcyjnego charakteru. Wydaje się jednak, że poniedziałkowej manifestacji bezsilności GPW w odniesieniu do rynków Eurolandu nie należy już teraz interpretować jako trwalszej utraty z nimi korelacji, ale raczej jako ruch powrotny w okolice 1300 pkt., wynikający z asekuracji rodzimych inwestorów przed bardzo bliską już perspektywą testowania przez DJIA oraz Nasdaq Composite kluczowych - głównie z uwagi na swoją psychologiczną wymowę - poziomów oporu zlokalizowanych w bezpośrednim sąsiedztwie odpowiednio 10 i 2 tys. pkt. Wyraźne, a zwłaszcza trwałe pokonanie tych wartości, jeśli w ogóle realne, może okazać się, z racji coraz bardziej niejednoznacznych sygnałów docierających ostatnio z gospodarki amerykańskiej, procesem nieco bardziej złożonym i rozciągniętym w czasie aniżeli mogłoby to wynikać z prezentowanego ostatnio impetu wzrostowego tamtejszych rynków. Kto wie, czy do kategorii ryzyka inwestycyjnego nie należałoby już teraz zaliczyć perspektywy ewentualnego zakończenia wojny w Afganistanie - tematu będącego istotnym katalizatorem zwyżki z ostatnich tygodni, który obecnie może stać się równie dobrze dogodnym pretekstem do realizacji zysków.

W sumie więc, o ile z racji obowiązującej na GPW tendencji, perspektywy kolejnej redukcji stóp procentowych przez RPP czy też oczekiwanego w trzeciej dekadzie miesiąca nasilonego popytu ze strony OFE, kontynuacja wzrostów rodzimych blue chips jest najbardziej prawdopodobnym scenariuszem, to jednak dokonywane inwestycje obarczone są obecnie ponadprzeciętnym ryzykiem.

Jarosław Jędrzyński

DM Elimar SA