To znacznie przybliżyłoby nas do pomyślnego dla byków rozwiązania aktualnej sytuacji rynkowej i dałoby szansę na powrót wzrostów w drugiej połowie tygodnia.

Jednak taki pozytywny rozwój wypadków nie jest przesądzony. Dwie rzeczy niepokoją. Pierwsza to brak wpływu w początkowej fazie notowań wczorajszych wzrostów w USA. Zazwyczaj przynosiło to przynajmniej wzrostowe otwarcie. Dziś czegoś takiego nie było, co po części można złożyć na karb spadków na europejskich giełdach, które prawdopodobnie ze względu na mylnie wprowadzone we Frankfurcie zlecenie, były w pewnym momencie znaczne. Druga sprawa to fakt, że pogarsza się sytuacja kolejnych walorów, wchodzących w skład WIG20. Dziś szczególnie niepokoi Prokom, który dołącza do innych spółek informatycznych. Kosztował on już nawet 112 zł, ale teraz jego notowania się poprawiły. Poniedziałkowa czarna świeca objęła sobą trzy poprzednie świece. Optymiści powiedzą, że nawet większe czarne świece tworzyły się w październiku, co nie przeszkodziło w dalszych wzrostach. Ale wtedy zakrywały one tylko jedną, poprzedzającą je, świecę. Ci, którzy kupowali przez ostatnie cztery sesje stanowią potencjalne źródło podaży.

Zadziwiająco dobrze trzyma się KGHM. Ceny miedzi zaczęły spadać, więc można się spodziewać, że skoro ostatnie zwyżki KGHM były reakcją na poprawę notowań miedzi, to ich pogorszenie powinno skutkować spadkiem kursu. Dziś KGHM jest wyceniany na 15 zł, 1,3% więcej, niż w poniedziałek.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu