Bilans dzisiejszych notowań można zawrzeć w kilku punktach. Najważniejsze, iż nie doszło do powrotu poniżej głównej linii bessy, przebiegającej tuż powyżej 1300 pkt. Jeszcze raz trzeba podkreślić, iż od utrzymania się powyżej niej uzależniona jest nadzieja na kontynuację zwyżek. To duży pozytyw taki sam, jak mniejsze obroty na spadku. W znacznej części można je wiązać z obawami o ostateczny kształt przyszłorocznego budżetu i o ewentualne niespodzianki w nim zawarte. Drugą przyczyną zniżki była sytuacja na europejskich giełdach, gdzie przez całą sesję indeksy były na minusach. To potwierdza, iż nasz rynek jest w dużym stopniu uzależniony od tego, co dzieje się zagranicą. Wydaje się prawdopodobne, że w przypadku, gdy dzisiejsze sesje w USA zakończą się wyraźnymi spadkami, nasz rynek jutro zareaguje tym samym. A wtedy może spaść lawina, bo rynek bardzo duże znaczenie przywiązuje do obrony powyżej głównej linii bessy dla WIG20.
Bardzo złym sygnałem jest obraz poszczególnych walorów składających się na WIG20. Od kilku dni rośnie grupa spółek, których obraz wyraźnie się pogarsza, co jest złym prognostykiem dla samych indeksów. "Szaleństwo" wzrostów małych i zapomnianych papierów jest również charakterystyczne dla wyczerpywania się potencjału wzrostowego. Stąd też coraz trudniej przychodzi wierzyć w obronę powyżej 1300 pkt. na kolejnej sesji, ale też nie ma co wyprzedzać biegu zdarzeń i przesądzać powrotu poniżej głównej linii trendu.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu