Problem jednak polega na tym, że jeśli rzeczywiście dojdzie do poważniejszej korekty, która zniesie na przykład połowę obecnego wzrostu, to należy się spodziewać, że rynek ustanowi nowe dno. Jeśli pozytywna tendencja ma być kontynuowana, to nie powinno być miejsca na tak tanie zakupy. Z technicznego punktu widzenia już spadek poniżej 13 950 pkt. dla indeksu WIG będzie poważnym zagrożeniem dla tendencji wzrostowej. Jednak z obserwacji nastrojów rynkowych wynika, iż strach przed kupnem lokalnego szczytu jest obecnie większy niż obawa przed dalszymi wzrostami, dlatego prawdopodobieństwo wystąpienia głębszej korekty jest małe. Poza tym z punktu widzenia uwarunkowań technicznych obawy przed wystąpieniem większego spadku mają bardziej podłoże emocjonalne niż racjonalne, gdyż rynek na razie znajduje się w trendzie wzrostowym i dopiero spadek poniżej tej wartości będzie oznaką zmiany tendencji. Nie wyklucza to jednak, że w najbliższej perspektywie rynek przetestuje wyżej wspomniany poziom cenowy na indeksie WIG. Sytuacja za oceanem na razie wygląda dobrze. Wzrosty ciągle napędzane są nadziejami na ożywienie w połowie 2002 roku, a negatywne informacje gospodarcze są ignorowane. Ostatnie dane na temat sprzedaży detalicznej, zapasów i poprawa w branży samochodowej mogą być pierwszymi zwiastunami zwiększenia aktywności konsumentów. Na naszym rynku w utrzymaniu pozytywnego trendu powinny nam pomóc informacje o większym zaangażowaniu w październiku OFE i oczekiwania na kolejną obniżkę stóp procentowych.

Grzegorz Olejek

DM BSK SA