Sygnał jest tym bardziej negatywny, że towarzyszyło mu zasłonięcie ubiegło-tygodniowej luki hossy, a wszystko odbyło się przy wydatnie większej aktywności inwestorów. To właśnie obroty potwierdzają, że rynek przywiązuje do linii trendu duże znaczenie. Otwarcie nastąpiło poniżej niej, potem mieliśmy ruch powrotny i próbę ponownego przełamania tej prostej. Kiedy okazało się, ze brak na to sił spadki przyspieszyły i sprowadziły WIG20 do 1280 pkt. Z przebiegu dzisiejszej sesji można wnioskować, iż w najlepszym przypadku znaleźliśmy się w korekcie całej fali wzrostowej. Największym zagrożeniem dla rynku jest fakt wygenerowania fałszywego sygnału, gdyż zazwyczaj w takich sytuacjach dynamika ruchu w przeciwnym kierunku jest duża. Trzeba przyznać, że wszyscy ci, którzy kupowali akcje przez ostatnie cztery sesje, robili to w oparciu o, jak się dziś okazuje, fałszywą przesłankę, więc można się spodziewać, że te akcje będą przynajmniej w części stanowić nawis podażowy nad rynkiem.
Szerokość spadkowego rynku, jak również fakt, że pogorszenie obrazu indeksu było poprzedzone takim samym zachowaniem wielu dużych spółek trzeba traktować jako kolejny negatywny element sesji. W takiej sytuacji trzeba się liczyć z tym, że nawet w przypadku gdyby na światowych parkietach nie doszło do wzrostów, które po wczorajszych sesjach są raczej mało prawdopodobne, to ich wpływ na nasz parkiet będzie ograniczony. Koleją próbą sił niedźwiedzi dla WIG20 będzie poziom październikowego szczytu przy 1266 pkt.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu