Trend wzrostowy na rynku kontraktów na razie uznać można za utrzymany. Gwałtowny środowy spadek sprawił, że od szczytu z 14 listopada notowania kontraktów spadły o ponad 70 punktów, a licząc od najwyższego kursu z tej sesji prawie 100 punktów. To wystarczające obsunięcie, żeby na tej podstawie zamknąć długą pozycję, ale za mało, żeby dołączyć się do nowego trendu. Właściwie trudno tu mówić o nowym trendzie rozumianym jako sekwencja coraz niżej położonych dołków i szczytów. Taka formacja pojawi się na wykresie dopiero po przełamaniu środowego dołka na 1278 pkt., a sygnałem sprzedaży po którym opowiedziałbym się po stronie niedźwiedzi będzie spadek poniżej 1235 pkt.

Na najbliższych sesjach oczekiwałbym kontynuacji ruchu powrotnego w kierunku szczytu na 1350 pkt. Ostatnia zwyżka miała na tyle duże rozmiary, że nie oczekiwałbym jej zakończenia tak w jednym podejściu. Oczywiście, gdyby bykom udało się przełamać ostatni szczyt będzie to sygnał kupna zachęcający do odnowienia długiej pozycji.

Z określeniem trendu nie ma w przypadku kontraktów terminowych na Elektrim, które właśnie wybiły się w dół z formacji konsolidacji. Przewaga niedźwiedzi jest tutaj wyraźna, a czwartkową zwyżkę traktuję jako ruch powrotny w kierunku przełamanego wsparcia na 17,3 zł. Z wysokości konsolidacji wynika, że kurs kontraktów spadał będzie w okolice 12 zł, dlatego nie wahałbym się przed zajęciem pozycji krótkiej, nie zapominając o ustawieniu zlecenia stop.

Tomasz Jóźwik

PARKIET