Jest to główna linia bessy oraz połowa czarnej świecy z 21 listopada, która już raz zatrzymała wzrosty. 23 listopada na tej wysokości wypadło otwarcie. Widać więc, że to bardzo ważny poziom, którego przełamanie otworzyłoby drogę do ataku na poprzednie maksimum przy 1339 pkt.

Muszę przyznać, ze jest mi bardzo trudno określić szanse na to, że WIG20 zamknie się dziś powyżej 1286 pkt. Co prawda indeks już na samym początku sesji znalazł się powyżej tej wartości, ale przed nami przecież jeszcze kilka godzin do końca notowań. Wiele tu zależeć będzie od przebiegu sesji na zagranicznych giełdach, bo chyba z tym czynnikiem można wiązać w dużym stopniu poprawę notowań w tym tygodniu. Początek sesji to bez wątpienia reakcja na zryw Nasdaqa w ostatnich dwóch godzinach wtorkowej sesji.

Analiza techniczna nie daje jednoznacznych sygnałów. Z jednej strony wskaźniki zatrzymały się na swoich liniach trendu wzrostowego, z drugiej nie przełamały jeszcze trendów spadkowych z ostatnich tygodni. Na plus trzeba zapisać to, że MACD po wielu dniach oddalania się od średniej, wczoraj wykonał ruch w jej kierunku. Sygnału kupna nie wygenerował jeszcze nawet Stochastic.

Utrzymało się zatem wiele z negatywnych sygnałów z poprzednich dwóch tygodni, choć sama skala wzrostu indeksu rodzi spore nadzieje na poprawę sytuacji. Szkoda, że wczorajszej zwyżce indeksu towarzyszyły dość marne obroty.