Pewnym powodem do niepokoju był fakt, iż poważne w niektórych przypadkach wzrosty nie zdołały się utrzymać mimo doskonałej sytuacji na giełdach Eurolandu. Wyciągnięcie kursów na zamknięciu rekompensuje to tylko w niewielkim stopniu. Niewątpliwie jedną z przyczyn nieufności inwestorów była debata budżetowa, podczas której przyjęto projekt budżetu na 2002 rok. Koalicja rządowa w najczarniejszych barwach odmalowuje zastaną rzeczywistość, opozycja krytykuje, a wszystko to tworzy mieszankę, w której trudno doszukać się jakiejś nutki optymizmu. Nie ustają też naciski na RPP (jeszcze w tym roku) obniżyła stopy procentowej. Politycy nawoływaniami i groźbami usiłują skłonić Radę do takiej decyzji, ale z wypowiedzi D. Rosatiego i wcześniejszej deklaracji L. Balcerowicza należy sądzić, iż naciski będą bezskuteczne. Zresztą dla zwykłego kredytobiorcy jest to i tak bez znaczenia: co z tego, że stopy procentowe spadły w tym roku o 7,5 pkt. proc., skoro oprocentowanie kredytów w bankach zmieniło się w tym czasie o 1-2 pkt. proc., natomiast warunki lokat pogarszają się w tempie proponowanym przez Radę. Trudno liczyć na obniżenie ceny kredytu, dopóki bankom bardziej będzie opłacało się inwestować w papiery skarbowe, niż podejmować ryzykowną akcję kredytową.

Paweł Hryniewicki

DM PENETRATOR