Sądzę, że globalny rynek akcji "ma rację", dyskontując z wyprzedzeniem ożywienie gospodarcze 2002 roku, "popełnia jednak błąd", najwyraźniej przeceniając dynamikę tego ożywienia, która zdeterminuje dynamikę zysków spółek, wyznaczając zarazem uzasadnione poziomy ich wyceny. Szanse na trwały powrót 4-5-proc. tempa wzrostu PKB w USA wydają się mizerne, a i w naszym kraju raczej trudno oczekiwać w przyszłym roku 6 proc. tempa wzrostu gospodarczego, analogicznego do tego osiągniętego w IV kw. 1999 r. i I kw. 2000 r. Sądzę, że rozpoznanie tego "błędu" w ocenie nastąpi po osiągnięciu przez światowe indeksy poziomów wiosennych maksimów, do których jest jeszcze sporo miejsca.

Nasz rynek akcji ostatnio osłabł, a dotychczasowa struktura trwającej od przełomu września i października zwyżki głównych indeksów przypomina ciągle poprzednie nieudane próby przełamania bessy. Co prawda, skala wzrostu WIG20 (+35,2%) była znacznie większa niż w przypadku poprzednich korekt rozpoczętej w marcu 2000 r. bessy (maksymalnie +23,2), to jednak niepokojący jest fakt, że zakończył się on dokładnie na poziomie minimum poprzedniej fali wyprzedaży (1338 14.11 wobec 1317,3 4.04). Dokładnie w ten sam sposób załamały się dwie poprzednie korekty bessy z końca 2000 r. i wiosny 2001 r.

Wojciech Białek

SEB TFI SA