Dość powszechne jest przekonanie, że powrót na ścieżkę wzrostu powinien mieć miejsce w drugim półroczu 2002 roku. Zdecydowanie trudniej obecnie stwierdzić, jak znacząco poprawi się sytuacja. Mając na względzie fakt, że spowolnienie gospodarcze trwa dosyć długo, a jego kres jeszcze nie został osiągnięty, można obawiać się, że "odrodzenie" będzie co najmniej równie rozciągniętym w czasie procesem. W takiej sytuacji w najbliższym czasie brak będzie impulsu do kupna akcji, a wielu inwestorów może poczuć się zmęczonych długim oczekiwaniem. Dodatkowo początek roku to sezon publikacji wyników finansowych spółek amerykańskich za IV kwartał. Niewielu oczekuje, że wyniki zaskoczą pozytywnie, ale prawdopodobnie jest duża liczba tych, którzy liczą, że przedstawiciele spółek będą informować o perspektywach poprawy biznesu w następnych okresach. Jeżeli takich słów pociechy nie otrzymają, braknie pretekstów do utrzymywania cen akcji na obecnym poziomie. Wydaje się, że w takiej sytuacji nie ma co liczyć na efekt stycznia ani w USA, ani na naszym rynku. Początek 2002 r. nie powinien jednak przynieść takiego załamania, jak w tym roku, bardziej prawdopodobne jest osuwanie się cen, wynikające ze zniechęcenia inwestorów. W przypadku polskiego rynku może dojść do powtórzenia scenariusza z 1995 roku, kiedy to rynek wchodził w ostatni akord bessy - ceny spadały przez pierwsze dwa miesiące roku właściwie pod własnym ciężarem.
Dariusz Nawrot
DM PBK SA