Oczekiwania na publikację przez NBP deficytu obrotów bieżących za listopad będą miały mniejsze znaczenie, bo wiadomo, że obecnie ta wielkość nie jest najistotniejszym problemem naszej gospodarki.
Jeśli chodzi o sytuację techniczną WIG20 to nie widać do tej pory przesłanek ku temu, by stwierdzić, że trwający od półtora miesiąca trend spadkowy wyczerpał swój potencjał. Kluczowym oporem w tej chwili jest 1237 pkt., gdzie zbiega się kilka ważnych elementów analizy technicznej i póki indeks nie zamknie się powyżej nie ma co mówić o trwalszych wzrostach. Od dołu dwie najważniejsze wartości to 1195 i 1173 pkt., których przełamanie przesądzi o kontynuacji spadków.
Ze spółek uwaga inwestorów będzie się w dużym stopniu koncentrować na akcjach Elektrimu. Z firmy napływa wiele informacji, ale trudno o ich jednoznaczną interpretację. Pomysł na redukcję długu o 40%, jeśli tylko zostałby przyjęty przez wierzycieli, może przełożyć się na zwyżkę kursu, ale najpierw musimy dowiedzieć się, czy obligatariusze dadzą spółce dodatkowych 60 dni na opracowanie planu spłaty zadłużenia, czy też będą domagać się jej upadłości. Tak więc w krótkim terminie ewentualna redukcja długów nie będzie miała większego znaczenia i można uznać, iż wczorajszy wzrost zdyskontował już tę informację. Tak na marginesie przypomina to o tym, że na Elektrimie najwięcej zarabiają lepiej poinformowani.