Reklama

Koszmar daytradera cz. II

Publikacja: 28.12.2001 18:01

Właściwie nie popełniłoby się wielkiego błędu wklejając w to miejsce

wczorajszy komentarz po sesji. Podobnie jak wczoraj, rozpiętość sesji

wyniosła 11 pkt. Podobnie jak wczoraj, notowania w ogromnej większości

sprowadzały się do nieznośnego marazmu. Obrót najniższy od ponad roku. Tak

było przez ostatnie dwa dni. Dwa dni, w czasie których działały giełdy

Reklama
Reklama

zachodnie. Aż boję się myśleć co nas czeka w poniedziałek. Skrócenie sesji,

skądinąd właściwe, w jeszcze większym stopniu przetrzebi aktywnych

inwestorów. Trudno tu mówić o jakiejkolwiek analizie technicznej. Czwartek i

piątek jeszcze można jakoś uznać ale najbliższy poniedziałek jest ostatnim

roboczym dniem w tym roku i przy znikomym obrocie mogą dziać się cuda. Na

poszczególnych papierach może dojść do dziwnych ruchów ale globalnie rynek

Reklama
Reklama

raczej będzie w uśpieniu. Gracze zamiast koncentrować się notowaniach,

poddadzą się raczej przygotowaniom do wieczornych "baletów". Wróćmy jednak

do sesji dzisiejszej. Byczki miały szansę wykorzystać pokonanie spadkowej

linii trendu.gif w celu podciągnięcia kursów. Tak się nie stało. Właściwie

przez cały dzień nie było za bardzo chęci do bicia rekordów. W końcówce a

zwłaszcza podczas fixingu, pokazał się popyt po serii danych, które okazały

Reklama
Reklama

się lepsze od oczekiwanych. Takie końcowe zabawy raczej za wiarygodne nie

uchodzą i ja bym do nich zbyt wielkiej wagi nie przywiązywał. Co nam więc

pozostaje? Zacisnąć zęby i przebrnąć przez poniedziałek. Na pewno początek

2002 roku będzie lepszy od końcówki 2001 - choćby tylko za sprawą aktywności

inwestorów. KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama