Dotychczas nie przekroczyły one 75 mln zł. Z takiej sesji trudno cokolwiek prognozować i można jedynie podtrzymać uwagi dotyczące kondycji rynku, a wyrażane w końcówce ubiegłego roku. Brak jest w tej chwili powodów do optymizmu, można jedynie mówić o szansie na osiągnięcie przez WIG20 1237 pkt., ale to chyba będzie wszystko na co pozwolą niedźwiedzie. Odnosi się wrażenie, iż obserwowane od kilku sesji wzrosty są bardziej zasługą uśpienia sprzedających, niż aktywności popytu. Wystarczy więc jakaś negatywna informacja, by ta stabilizacja zakończyła się.

Obecna sytuacja wydaje się dość klarowna. Warto obserwować obroty, bo ich wzrost przy bardziej zdecydowanym ruchu w którąś ze stron może być decydującym czynnikiem o koniunkturze na kilka następnych dni. Najbliższe wsparcie i opór znajdują się niedaleko od obecnej wartości WIG20, odpowiednio 1195 i 1137 pkt. Wystarczy zatem nawet niezbyt duży ruch, by został wygenerowany istotny sygnał.

Impulsem do takiego ruchu może być zachowanie amerykańskich giełd, bo konflikt wokół RPP ma już odbicie w cenach akcji. Ostatnia sesja ubiegłego roku wypadła w USA źle, więc trudno dziś oczekiwać rewelacji. Nasdaq zaczął notowania w połowie poniedziałkowej czarnej świecy, ale zaraz zaczął spadać i zniwelował wzrost. Zobaczymy jaki będzie grudniowy ISM (d. NAPM) i jak rynki w Ameryce zareagują na tą wiadomość. Oczekuje się wzrostu wskaźnika do 45,5 pkt.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu