Rzeczywiście dalszy przebieg zdarzeń potwierdził taką interpretację wykresu, bo doszło do spadku poniżej wczorajszego minimum, na wysokości którego można było pociągnąć linię szyi formacji RGR. Zatem póki nie dojdzie do powrotu powyżej 1288 pkt. należy liczyć się z realizacją minimalnego zasięgu ruchu, z niej wynikającego. To oznacza prawdopodobieństwo zniżki do 1339 pkt. Najpierw jednak niedźwiedzie muszą sobie poradzić z barierą, tworzoną przez połowę środowego białego korpusu, która znajduje się na wysokości 1373 pkt. W związku z bardzo spokojnym do tej pory przebiegiem notowań nie spodziewam się, by test tego wsparcia nastąpił przed 14.00.

W Eurolandzie koniunktura nadal słaba. DAX na nieznacznym minusie, CAC i FTSE symbolicznie odreagowują czwartkową zniżkę. Z tych trzech indeksów najgorzej wygląda CAC, który przełamał wczoraj trzecią linię wachlarza, opisującego wykres indeksu od połowy września. To oznacza prostą drogę do zmiany średnioterminowego trendu i można przypuszczać, iż śladem francuskiego wskaźnika pójdą także indeksy pozostałych największych giełd w Europie. Charakterystyczne jest to, że wszystkie trzy najważniejsze indeksy w Europie zatrzymały wzrosty tuż poniżej ważnych linii trendu spadkowego: dla CAC i FTSE są to główne linie bessy, dla DAX linia przyspieszona, pociągnięta ze szczytu z września 2000 r. To dodatkowo pogarsza obraz wskaźników, ale jeszcze raz trzeba podkreślić, iż traktować to należy na razie jako zagrożenie, a nie zmianę trendu, gdyż skala dotychczasowych zniżek do tego jeszcze nie uprawnia. W obecnej sytuacji ciągle istnieje szansa na przełamanie wspomnianych linii, ale ja nie wierzę, by mogło się to stać w najbliższym czasie.