Do tego doszło neutralne zachowanie giełd Eurolandu i ponadprzeciętne wzrosty w bliźniaczym Budapeszcie. Lekkim optymizmem napawają też dane o niższej od oczekiwań inflacji na poziomie cen producentów w USA. Rosną dzięki temu nadzieje na kolejną, już dwunastą z kolei obniżkę stóp przez Fed pod koniec tego miesiąca.

Mimo pewnej nerwowości, co było szczególnie widoczne w czwartek, nasz rynek wciąż trzeba uznać za silny. Wyraźny jest proces akumulacji największych spółek, które w niektórych przypadkach osiągnęły już poziom wycen fundamentalnych (np. Pekao). Oczywiście, trzeba się liczyć z tym, że dynamika zwyżek na GPW chwilowo osłabnie - zarządzający mniejszymi OFE zapewne zapełnili swe portfele akcjami do poziomu liderów rynku. Wciąż jednak więcej argumentów przemawia za zwyżkami indeksu w kierunku 1500 punktów. Na koniec jeszcze pytanie, które warto sobie postawić, szczególnie biorąc pod uwagę autorów styczniowych wzrostów na GPW. Czy fundusze emerytalne będą kupować akcje w nieskończoność? A co zdarzy się, gdy dynamiczna zwyżka indeksów doprowadzi do takiego wzrostu wartości akcji w portfelach OFE, że sięgną one limitu ustawowych 40%? Przy obecnym, grubo ponad 30-proc. zaangażowaniu niektórych czołowych funduszy w akcje, ten scenariusz wcale nie jest taki irracjonalny - zrealizowałby się grubo przed osiągnięciem przez WIG20 poziomu 2000 punktów. Warto o tym pomyśleć w dłuższej perspektywie - rodzime OFE nie będą w nieskończoność zwiększać procentowego udziału akcji w portfelach.

Bartosz Ostafiński

BDM SA