Wszystko to wpłynęło na spadki głównych wskaźników amerykańskiej giełdy. Indeks Dow Jones stracił 96 pkt., zamykając się na poziomie 9,891 pkt., natomiast indeks Nasdaq spadł o 31 pkt., kończąc sesję z wynikiem 1,990 pkt.

Wczorajszy dzień, pomimo braku nowych doniesień o kondycji gospodarki, obfitował w raporty analityków. ABM Amro zredukował prognozy finansowe dla producentów telefonów komórkowych, co wywołało spadki Ericssona i Nokii. Z kolei, Salomon Smith Barney twierdził, że zyski Intela są niedowartościowane, natomiast Morgan Stanley pozytywnie wypowiadał się i Cisco.

We wtorek poznamy dane o sprzedaży detalicznej w USA. Prognozuje się, że jej dynamika spadku zmniejszy się z listopadowych 3,7 proc. do 1,2 w grudniu. Spadki są wywołane przede wszystkim sektorem motoryzacyjnym. Po wyłączeniu jego udziału we wskaźniku, szacunki dla grudnia mówią o utrzymaniu się sprzedaży detalicznej na poziomie z listopada, czyli braku zmian. Tak więc recesja nadal trwa, gdyż popyt konsumencki jest nieczuły nawet na spadające ceny (ostatnie dane o cenach producentów), a to on przecież jest odpowiedzialny w 2/3 za wzrost gospodarczy w stanach.

Bieżące nastroje na rynku terminowym są neutralne. Uważamy, że dzisiejsze notowania przebiegać będą pod wpływem pierwszych istotnych wyników finansowych ogłaszanych po sesji. Będą nimi raporty ze spółek: Intel, eBay oraz Juniper Networks. Jeżeli nie okażą się one gorsze od prognoz, to możliwa jest niewielka korekta ostatnich spadków, co nie zmieni faktu, że średnioterminowo rynek pozostanie w trendzie spadkowym.

Opracowanie: Jacek Torowski