Strona podażowa jest dziś dużo bardziej aktywna, niż wczoraj, ale póki WIG20 przebywa powyżej 1407 pkt. nie ma powodów do niepokoju. Zobaczymy, co przyniesie kolejna godzina notowań, która pokaże na ile sprzedający są zdeterminowani, by wyzbywać się akcji. Póki co obroty są mniejsze, niż we czwartek, co także potwierdzałoby, że nic takiego złego na rynku się nie dzieje. Jeśli jednak przypomnieć sobie, jak przebiegała zazwyczaj silniejsza dystrybucja akcji na naszym rynku to atmosfera na początku była bardzo niewinna i nie zapowiadająca głębokiej zniżki. Teraz też spadki nie budzą większego niepokoju. Sam do końca nie wiem, czy te moje wrażenia to nie jest takie czepianie się na siłę, skoro większość obserwatorów rynku twierdzi, że "będzie rosło". Ale zastanawiające jest też to, że w zasadzie to na tablicy zleceń nie ma większej podaży, a kupno jest dobrze widoczne. Tak samo, jak w przypadku wzrostów znikanie dużych porcji podaży bez podkładania zleceń kupna i czekania aż ktoś odda papiery jest sygnałem, że będzie dobrze, tak wyzbywanie się akcji bez czekania aż ktoś zdejmie podaż jest bardzo niepokojące.
Sytuacja na europejskich parkietach pogorszyła się, ale zniżki nie przekraczają 0,9%. Kontrakty na Nasdaq w dalszym ciągu na dużym minusie.