Szerokość spadkowego rynku nie pozostawia wątpliwości, iż weszliśmy w fazę korekty przynajmniej styczniowych wzrostów, choć nie można wykluczyć bardziej pesymistycznego scenariusza, że będzie to odreagowanie czteromiesięcznej fali zwyżek. Wtedy prawdopodobny będzie spadek przynajmniej do 1260 pkt. To jednak oznaczałoby wcześniejsze przełamanie wsparcia w postaci listopadowego maksimum i linii, łączącej dołki z października i grudnia. W takiej sytuacji obraz rynku stanie się bardzo zły. Ale nie wybiegajmy zbyt daleko w przyszłość i skupmy się na tym, co dzieje się aktualnie na rynku.
A tu krótkoterminowe sygnały sprzedaży sypią się jak z rękawa. Chyba najgorzej wygląda TP.S.A., notująca czwarty spadek z rzędu. Dziś jest to 4%, co sprowadza kurs do poziomu 15,65 zł. To oznacza wejście w obszar luki hossy z 4 stycznia pomiędzy 15,50-16 zł i zbliżenie się na bardzo niebezpieczną odległość do linii, opisującej falę wzrostową, rozpoczętą przed czterema miesiącami. Duże obroty, jakie dziś utrzymują się na tym walorze mówią o ogromnej presji sprzedających, co pozwala spodziewać się zasłonięcia luki. Trudno jednak powiedzieć, czy dojdzie dziś do przełamania linii wzrostowej. Bardzo martwi szeroka dywergencja na dziennym MACD, która przestrzega przed dużą dynamiką spadków.