To pokazuje, że członkowie Rady widzą, że dotychczasowe obniżki nie wpłynęły zbytnio na rynek kredytów i próbują zachęcić banki do zmniejszenia ceny pożyczanego pieniądza. Rodzą się obawy, iż zeszłoroczne obniżki nie przyczyniły się do tej pory do pobudzenia popytu wewnętrznego, który popchnąłby gospodarkę do przodu. Zatem wyniki gospodarcze za I kwartał b.r. mogą nie wskazywać na pobudzenie tendencji wzrostowych. Ale w krótkim okresie nie ma to większego znaczenia. Na razie widać, że decyzja Rady została przez rynek dobrze odebrana i pozwala na dalsze ograniczenie strat z przedpołudniowej części notowań.

Czy jednak przy fatalnej koniunkturze na europejskich giełdach nasz parkiet będzie w stanie pójść pod prąd za sprawą oczekiwanej od dawana decyzji Rady? Zniżki we Frankfurcie i Paryżu przekraczają 1,5%, w Londynie jest to 1,3%. Tracą też giełdy z naszego regionu. Budapeszt i Praga po około 1,5%, Moskwa ponad 4%. W porównaniu ze skalą zniżki zagranicą widać, że jest pewne miejsce na ograniczenie dotychczasowych strat, ale nie wydaje się, by obniżka stóp diametralnie odmieniła losy sesji.

Ciekawa sytuacja ma miejsce na rynku terminowym, gdzie od wielu dni utrzymuje się bardzo duża liczba otwartych pozycji. Spadki z tego tygodnia nie zachęciły na razie do zamknięcia choćby niewielkiej części z nich. To sugeruje, że rynek kontraktów nie uważa, by krótkoterminowa sytuacja była rozstrzygnięta.