Ale dobrze pamiętamy, w jakim stylu ta bariera została utrzymana - zryw w ostatnich minutach i zdjęcie dużego pakietu PKN zatrzymało podaż, ale trudno to uznać za symptomy akumulacji walorów. Dlatego nie przykładałbym do tego większego znaczenia. Bardziej istotne jest to, że na spadku wyraźnie wzrosły obroty i to w przypadku całego rynku, jak i poszczególnych dużych spółek. Co gorsza spora część papierów z WIG20 znalazła się już poniżej średnioterminowego wsparcia, wyznaczanego przez linię, prowadzoną po jesiennym i grudniowym dołku. To bardzo niepokoi i zapowiada w ich przypadku korektę całej zwyżki.

Wszystko to dzieje się w niesprzyjających okolicznościach zewnętrznych. Amerykańskie indeksy słabną w oczach i żadnym pocieszeniem nie jest to, że kolejne zniżki przybliżają te rynki do odbicia. Średniookresowy trend ma kierunek spadkowy, tak samo, jak krótko i długoterminowy, więc rewelacji nie należy się spodziewać. Chwilowe nadzieje można wiązać z DAX-em, który wybronił wczoraj średnioterminowe wsparcie, ale nie w jakiś imponujący sposób.

No i do tego wszystkiego informacja, że największe OFE są w bardzo dużym stopniu doważone akcjami. Zatem zamiast generować popyt przy pogarszaniu się koniunktury zagranicą mogą zmniejszać zaangażowanie.

W sumie więc same kreski mówią, że możemy mieć dziś odbicie, którego górnym kresem jest 1401 pkt., ale biorąc pod uwagę wymienione powyżej czynniki obawiam się testu średnioterminowego wsparcia dla WIG20 przy 1339 pkt.