Spójrzmy tylko na układ dwóch ostatnich świec, które pokazują, ze rynek nie był zdolny do zakrycia powstałej we wtorek luki bessy i dotarcia do przełamanej bariery 1401 pkt. To sygnał, że byki słabną w oczach i w najbliższym czasie nie ma co spodziewać się trwałych zysków z posiadania akcji, zwłaszcza największych spółek. Testowanie średniookresowego wsparcia związanego z listopadowym szczytem przy 1339 pkt. jest coraz bliżej, choć trudno stwierdzić, czy będzie to miało miejsce już dziś. Sądząc po tak niskim otwarciu i spadku indeksu w kolejnych minutach do 1355 pkt. z takim zagrożeniem trzeba się liczyć. Zwłaszcza, że rynek w dół ciągną największe walory, a obroty są duże. Warunki zewnętrzne dalej są niesprzyjające i jedyne na co można liczyć na zagranicznych giełdach to chwilowe odbicie. Nie będzie ono w stanie na dłużej poprawić nastrojów na naszym rynku, choć wczoraj pokazał on, iż jest możliwe oparcie się tendencji światowej w poszczególnych dniach. DAX z dużym impetem przełamał wczoraj wsparcie w postaci dołków z listopada i grudnia, czym także zmienił średnioterminowy trend. Osłabiająca się złotówka, mglisty program gospodarczy rządu i równie mgliste nadzieje na poprawę wyników spółek pod koniec roku to zbyt mało, by przeciwstawić się atmosferze światowych giełd. Dlatego pozostaję pesymistą i czekam na potwierdzenie obaw o zmianę trendu na całym rynku.