A tu spora przecena z kończącego się tygodnia wcale nie wygląda jeszcze na zakończoną i nie wydaje się, by tylko na podstawie sporego spadku można prognozować odbicie. WIG20 zaczął notowania na poziomie 1350 pkt., a potem odbił się nieco powyżej wczorajszego zamknięcia. Widzimy więc, że małymi krokami zbliżamy się na coraz bardziej niebezpieczną odległość do średnioterminowego wsparcia, wyznaczonego dla WIG20 przez listopadowy szczyt przy 1339 pkt., a dla WIG przez linię trendu wzrostowego, znajdującą się na wysokości ok. 15.200 pkt. Na otwarciu indeks szerokiego rynku o nią już zdążył zahaczyć. Zatem widać, że już sam początek notowań przynosi bardzo niepokojące elementy.

Do nich trzeba dodać atmosferę wokół najważniejszych spółek, przekładającą się na klimat na całym rynku. Niekończące się niejasności i pomówienia w Elektrimie, zagrożona płynność KGHM, afera z zatrzymaniem prezesa PKN. To stwarza wyśmienitą okazję dla wykazania się KPWiG, bo nieczyste zagrania widać tu, jak na dłoni. Sytuacja trochę przypomina wczorajsze rewelacje NIK, że egzaminom na prawo jazdy towarzyszy w niektórych przypadkach korupcja. Wszyscy to wiedzą od lat, a NIK pisze, jakby dopiero o tym się dowiedzieli.

Sytuacja techniczna znacznej części największych spółek powoli i systematycznie się pogarsza, czego dowodem było przełamanie linii trendu przez PKN. Na świecie wyczekiwane odbicie nie przychodzi i jak to często bywa w takich przypadkach nadejdzie, kiedy nasz rynek wreszcie pęknie i podda się silnej przecenie.

Dlatego uważam, że bomba w postaci przełamania średnioterminowych wsparć tyka i na obecną chwilę nie widać determinacji, by ją rozbroić.