Wtedy to okres względnej stabilizacji zakończył się wybiciem górą. Za wcześnie jednak, by stwierdzić, że tak będzie i tym razem. Pewne nadzieje na poprawę koniunktury można by wiązać z przebiegiem poniedziałkowych notowań. Warto jednak zwrócić uwagę, że kursy niektórych spółek zostały mocno podciągnięte w trakcie fixingu na zamknięciu niewielkimi zleceniami pkc (Pekao, Prokom). Z drugiej strony KGHM i PKN nie wyglądały w poniedziałek zbyt dobrze. To mogą być symptomy tego, że rynkowi daleko do optymizmu, a poprawa atmosfery na parkiecie zostanie wykorzystana przez większych inwestorów do zamknięcia pozycji - próbkę tego mieliśmy zresztą w trakcie sesji czwartkowej. W takiej sytuacji wydaje się, że najbardziej wiarygodnym sygnałem świadczącym o możliwości powrotu trwalszych wzrostów będzie dopiero zamknięcie luki bessy na WIG20 (1386 - 1398 pkt.). Taki wzrost indeksu oznaczałby jednocześnie, że ubiegłotygodniowy spadek poniżej czteromiesięcznej linii trendu wzrostowego (w ujęciu logarytmicznym) był tylko naruszeniem tendencji, a nie jej zakończeniem.
Niestety, najpoważniejszym zagrożeniem dla obecnej fali wzrostowej jest nadal niekorzystne otoczenie ekonomiczne i polityczne. Rozpoczynające się już we wtorek posiedzenie RPP (a właściwie jego efekt) może wzbudzić wiele emocji, zwłaszcza wśród polityków. To z pewnością stanowi poważny krótkoterminowy czynnik ryzyka inwestycji w akcje.
Dariusz Nawrot
DM PBK