Najwyraźniej wielu inwestorów oczekiwało korekty po silnych wzrostach na Wall Street w piątek, która jak się okazało w poniedziałek nie nastąpiła. Z drugiej strony na naszym rynku brakuje świeżego kapitału, który mógłby pociągnąć notowania do góry. Inna rzecz, że także techniczne wystąpiły powody do korekty poprzednich wzrostów. Wykres opuścił bowiem wstęgę Bollingera, a poniedziałkowe spadki pozwoliły mu do niej powrócić. Jednocześnie wycena kontraktów na koniec dnia nie spadła poniżej poprzedniego zamknięcia, co nie daje podstaw do zbytniego niepokoju. Także oscylatory nie przejęły się bardzo poniedziałkową sesją i praktycznie nie zareagowały na dzienne spadki. Dlatego dotychczasowe sygnały kupna pozostały w mocy i dopiero zakończenie kolejnej sesji na poziomie niższym od piątkowego zamknięcia może doprowadzić do niekorzystnych zmian krótkoterminowej sytuacji technicznej.

Mimo podobnego przebiegu notowań kontraktów na TechWig sytuacja analizowana na podstawie wykresu nie daje podstaw do niepokoju. Dzienne spadki zatrzymały się bowiem na poziomie pokonanej w poprzednim tygodniu średniej ruchomej z 20 sesji, a zamknięcie notowań wypadło już na poziomie znacznie wyższym. Jednocześnie dwie ostatnie świece dzieli wolna przestrzeń, która zgodnie z naturą okna hossy powinna stanowić najbliższy poziom wsparcia dla ewentualnej zniżki. Nie brakuje jednak także ważnych oporów, co może spowodować falowanie kursów na obecnym poziomie. Oporem takim jest obszar konsolidacji z początku lutego wzmacniany dodatkowo od góry przez średnią ruchomą z 45 sesji. Jeżeli bykom uda się wybić powyżej wspomnianych elementów będzie to bardzo dobry wskaźnik poprawy sytuacji w znacznie dłuższej perspektywie.

Opracowanie: Roman Nowak.