Jednakże imponujący wzrost notowań EUR/USD jaki obserwowali ostatnio inwestorzy świadczy o powolnej zmianie sentymentu szczególnie wobec dolara. Wartość wskaźnika Dolar Indeks spadła poniżej poziomu 117,0 pkt. co oznacza tym samym, że dolar traci na wartości wobec kluczowych walut. Na rynku coraz częściej mówi się, że osłabienie dolara wyreżyserowane zostało ostatnio przez prezydenta Busha i jego gabinet. Jak bowiem powszechnie wiadomo polityka mocnego dolara przyczynia się do rosnącego deficytu handlowego USA. Gdyby dolar osłabił się wobec kluczowych walut o kilka procent wówczas Stany Zjednoczone nie musiałby wprowadzać ceł zaporowych na stal. Taki pogląd wyraziło ostatnio większość ekonomistów europejskich i amerykańscy przedstawiciele zrzeszenia producentów (NAM). Szef NAM Jerry Jasinowski powtórzył, że polityka mocnego dolara jest bardzo dokuczliwa dla amerykańskich eksporterów co powoduje zmniejszenie produkcji przemysłowej, a w konsekwencji spadek zatrudnienia przez ostatnie półtora roku. Problem rosnącego deficytu obrotów bieżących USA poruszony został przez szefa Fedu Alana Greenspana. Na konferencji bankowców Greenspan stwierdził, że deficyt obrotów bieżących w USA trzeba będzie powstrzymać. W jego opinii mimo znaczącej nierównowagi handlowej kurs dolara umacniał się, ponieważ deficyt finansowany jest dzięki napływowi zagranicznego kapitału.

Globalni inwestorzy z niepokojem patrzą również na zapowiedzi ataku wojsk amerykańskich na Irak. Wiceprezydent Stanów Zjednoczonych Dick Cheney powiedział amerykańskim oddziałom w Egipcie, by przygotowały się na "drugą fazę wojny z terroryzmem". Prezydent USA George W. Bush, który uznał natomiast, że prezydent Iraku Saddam Hussain stanowi problem dając tym samym do zrozumienia opinii publicznej, że nadszedł czas na kolejny ruch USA przeciwko Irakowi. Zazwyczaj w takich sytuacjach wzbudza się popyt na franka szwajcarskiego. W minionym tygodniu notowania USD/CHF spadły do poziomu 1,6485 - nieobecnego na rynku od ponad dwóch miesięcy. Umacniająca się szwajcarska waluta dała pośrednio wsparcie euro gdyż obie waluty są w ponad 90 proc. skorelowany ze sobą.

Najważniejsze informacje makroekonomiczne z Eurolandu dotyczyły spadku PKB. W ostatnim kwartale ub.r. PKB EMU skurczył się o 0,2 proc. w porównaniu z poprzednim kwartałem. W ujęciu rocznym PKB wzrosło o 0,6 proc. Spadek PKB w zdarzył się po raz pierwszy od 1993 r. Wynikał on z niskich wydatków konsumenckich (wzrosły tylko o 0,1 proc.) i spadku inwestycji (o 8 proc.). Eksport ze strefy euro spadł o 0,9 proc., a import o 1,1 proc. Zdaniem ekspertów Komisji Europejskiej są już sygnały świadczące, że gospodarka Eurolandu wkracza na ścieżkę wzrostu, choć ożywienie jest umiarkowane. Według szacunków KE PKB w strefie euro wzrośnie o 0,1-0,4 proc. w pierwszym kwartale tego roku i o 0,7 proc. w drugim kwartale. Głównym powodem przyspieszenia wzrostu gospodarczego jest obniżenie stóp procentowych i spadek cen ropy naftowej, ale też poprawa oczekiwań odnośnie wzrostu gospodarczego w USA.

Naszym zdaniem w nadchodzącym tygodniu notowania EUR/USD nie powinny przełamać górnej granicy 6 miesięcznego kanału spadkowego czyli poziomu EUR/USD 0,8880. W tej okolicy inwestorzy powinni zajmować krótkie pozycje w europejskiej walucie. Z drugiej strony dobrymi poziomami na kupno euro są okolice EUR/USD 0,8760. Najważniejszym wydarzeniem tygodnia będzie posiedzenie Fed - u podczas którego A. Greenspan podejmie zapewne decyzje o zmianie nastawienia w polityce pieniężnej.