Biorąc pod uwagę ich udział w WIG20 i dotychczasowe najsilniejsze zachowanie ze wszystkich dużych walorów należy w ich notowaniach upatrywać klucza do rozszyfrowania perspektyw rynku. Nie ma wątpliwości, że widać na tych walorach duże zmęczenie wzrostami, ale jednocześnie dopóki nie zaczną wyraźnie tracić nie można mówić o trwalszych spadkach. Dla Pekao taką ważną barierą, której przełamanie zrobiłoby wrażenie na bykach jest prawie półroczna linia trendu wzrostowego, przebiegająca na wysokości 104 zł. Na jej wysokości zatrzymały się zniżki z początku marca, więc ewentualne jej przebicie przy drugim podejściu byłoby sygnałem słabnięcia podaży. Warto też zauważyć, iż piątkowy wzrost zatrzymał się dokładnie na poziomie, przełamanej 11 marca, najszybszej linii trendu wzrostowego, co można traktować jako ruch powrotny. Na dziennym MACD widoczna jest podwójna negatywna dywergencja.
Dla Prokomu kluczowy poziom to 136,50 zł, gdzie mamy lukę hossy z początku marca i styczniowy szczyt. Na wykresie w skali liniowej tutaj też przebiega linia półrocznych wzrostów. Na razie spółkę od takiego wsparcia broni bezpieczna odległość. W tym przypadku dużo lepiej, niż dla Pekao, zachowują się oscylatory techniczne, na których negatywne dywergencje nie są tak silne.