Wahania, jakie mają miejsce od momentu przełamania linii trendu można interpretować jako rozbudowany ruch powrotny, po którym nastąpi kontynuacja spadków. Za takim rozwojem wypadków przemawia MACD, który spada poniżej linii sygnału i poziomu równowagi. Co gorsza wskaźnik ten, w przeciwieństwie do wykresu kontynuacyjnego kontraktów, znajduje się poniżej dołka z 22 lutego. Można to uznać za odwrotność pozytywnej dywergencji, czyli oznakę słabości rynku.
Z drugiej strony, mimo tych sygnałów rynek nie może przełamać istotnego wsparcia składającego się z luki hossy z 4 stycznia oraz dołka z 22 lutego (1311 - 1295 pkt.). Podczas wtorkowej sesji kontrakty ponownie odbiły się od tego poziomu, co spowodowało jego wzmocnienie. Kluczowym oporem jest natomiast linia trendu spadkowego biegnąca przez szczyty z końca stycznia i początku marca. Obie te bariery tworzą coś w rodzaju trójkąta, czyli formacji mogącej być korektą w trwającym od października trendzie wzrostowym. Oczywiście na razie jest to tylko hipoteza. Przełamanie wspomnianej linii trendu spadkowego i jednocześnie górnego ramienia trójkąta byłoby jej potwierdzeniem. Po drodze do tej linii znajduje się długi czarny korpus z poniedziałku.
Obszar pomiędzy połową jego długości, a poniedziałkowym szczytem (1366 pkt.) stanowi najbliższy opór. Może on znacznie utrudniać ruch w górę, ale jego przełamanie raczej nie byłoby zbyt wiarygodnym sygnałem kupna, choćby ze względu na bliskość linii trendu spadkowego. Argumenty za wzrostami i spadkami mają podobną wagę i trudno powiedzieć który wariant doczeka się realizacji. W związku z tym do momentu przełamania którejś ze wspomnianych barier należy chyba pozostać poza rynkiem, lub poprzestać na krótkoterminowych spekulacjach.
Marcin Lachowski
BM BGŻ SA