Kontrakty utkwiły w trendzie bocznym, z którego nieco większe jest prawdopodobieństwo wybicia dołem. Choćby z tego powodu, że w ostatnim czasie na wykresie zaznaczyła się przewaga, zarówno ilościowa jak i jakościowa, czarnych świec. Także fakt, że wykres kontynuacyjny znajduje się znacznie bliżej dolnego niż górnego ograniczenia konsolidacji, daje większą szansę na zwycięstwo niedźwiedziom. Niemniej, dopóki zamknięcie sesji nie wypadnie wyraźnie poniżej 1323 pkt., nie można mówić o trendzie spadkowym. Zastrzeżenie, że wybicie powinno być wyraźne bierze się stąd, że ostatnia próba opuszczenia konsolidacji dołem, którą był spadek właśnie do 1323 pkt. zakończyła się niepowodzeniem. Ponieważ 1323 pkt. to było ledwie 3 punkty poniżej dołka z 21 lutego, zasadne będzie zastosowanie tym razem jakiegoś filtru, żeby ograniczyć niebezpieczeństwo fałszywego sygnału. Ponieważ trend ma charakter krótkoterminowy, filtr nie powinien być większy niż 1%, co oznacza, że sygnałem sprzedaży będzie spadek kontraktów czerwcowych do 1309 pkt.

Wobec braku trendu na kontraktach na WIG20, być może warto zwrócić na futures walutowe. Zarówno kontrakty (czerwcowe) na dolara, jak i na euro znajdują się w trendach spadkowych. Te drugie właśnie na czwartkowej sesji wybiły się w dół z tendencji bocznej, notując najniższy kurs w historii (368,5 zł). Dolne ograniczenie konsolidacji, które teraz powinno stanowić opór przed wzrostami, znajduje się na wysokości 370 zł. Niestety, wolumen wyniósł jedynie 9 kontraktów.

Czerwcowe kontrakty dolarowe minimalnie wzrosły w czwartek w porównaniu do środy (z 421 do 421,54 zł), ale trend spadkowy zapoczątkowany w lutym jest niezagrożony. Również w przypadku tego rodzaju kontraktów aktywność inwestorów jest znikoma - wolumen wyniósł jedynie 2 kontrakty.

Tomasz Jóźwik

PARKIET