Z drugiej strony aktualne pozostaje wsparcie przy 1316 pkt., którego przełamanie otworzyłoby drogę do ataku na lukę hossy z początku roku. Trudno wskazać w obecnej chwili najważniejsze czynniki determinujące rozwój sytuacji na naszym parkiecie. Dane makroekonomiczne dotyczące naszej gospodarki nie robią prawie żadnego wrażenia na inwestorach, ale nie da się ukryć, że w dłuższym terminie działają one na niekorzyść byków. Na zagranicznych giełdach widać oznaki przesilenia, ale też brak jednoznacznej oceny przyszłości. Pozytywny wpływy dobrych informacji z gospodarki USA jest pomniejszany obawami o szybką podwyżkę stóp procentowych i coraz bardziej wojną na Bliskim Wschodzie przekładającą się na wzrost cen ropy naftowej. To zwiększa presję inflacyjną, która będzie ograniczać realne dochody Amerykanów. Ostatnio coraz częściej słychać głosy, że może to osłabić sprzedaż detaliczną. Stąd bardzo ważne będą dzisiejsze dane o zamówieniach w przemyśle za luty. Jeśli przedsiębiorstwa nie przejmą ciężaru utrzymania gospodarki na ścieżce wzrostu, to gospodarstwa domowe mają coraz bardziej ograniczone możliwości w tym względzie. Zmniejszą się jeszcze one po ewentualnych podwyżkach stóp procentowych, co podrożyłoby obsługę zadłużenia.

W sumie więc nie ma przesłanek do kupowania akcji z nadzieją na trwalsze zwyżki i trzeba czekać na dalszy rozwój wypadków i wykrystalizowanie się wyraźniejszego trendu na rynku.