Jednak ze względu na żenującą aktywność inwestorów w dniu wczorajszym nie można wykluczyć podbicia do poziomu połowy wtorkowej świecy przy 1329 pkt., co byłoby równocześnie ruchem powrotnym do SK-100. Ale to będzie zapewne uzależnione od koniunktury na europejskich giełdach, gdzie w początkowej fazie mamy spadki, które nie zachęcają popytu do większej aktywności. Z drugiej strony minutowe wskaźniki są dość wyprzedane, co z uwagi na brak silnego trendu na rynku może ograniczać skalę ruchu spadkowego i wywoływać presję na chwilowe odbicie.

Te wszystkie kalkulacje na temat odbicia nie zmieniają faktu, że jesteśmy w niedobrym momencie do kupowania akcji w nadziei na trwalszy wzrost. Sytuacja na zagranicznych giełdach zaczyna coraz bardziej niepokoić. Spadek na rynku technologicznym to oczywiście historia, ale robi spore wrażenie. S&P500 i DJIA powoli, ale systematycznie oddalają się od oporów, z którymi walczyły przez ostatnie tygodnie. Do tego dochodzi sezon ostrzeżeń z amerykańskich firm. Wczorajsze dane o zamówieniach fabrycznych w lutym pokazały spadek o 0,1% wobec oczekiwanego wzrostu o 1%, co jest sygnałem, że daleko jeszcze jesteśmy od utrwalenia sygnałów poprawy koniunktury w USA.