. Dlatego z przebiegu przedpołudniowej części notowań trudno coś prognozować na ich dalszą część. Jedno co można powiedzieć to, że obraz rynku nie poprawił się, co podtrzymuje zagrożenie dalszymi spadkami. Pomimo małych obrotów wtorkowa sesja wzmocniła opór na poziomie 1342 pkt. Zamknięcie powyżej niego odsuwałoby przynajmniej na pewien czas niebezpieczeństwo kolejnego ataku na lukę hossy z początku roku.

Po początkowej wyraźnej zniżce sytuacja na giełdach Eurolandu poprawiła się, ale nie na tyle, by indeksy przeszły na północną stronę. Tracą one teraz w granicach 0,3%, więc jest to zachowanie neutralne dla naszego parkietu. Można się obawiać, że bezruch na dużych rynkach europejskich zaowocuje podobnym przebiegiem sesji u nas.

Kontrakty na Nasdaq są od rana blisko 10 pkt. na plusie, ale to naturalne po wzrostach w Japonii i wczorajszej przecenie. Pozostaje nam czekać na dalszy rozwój wypadków. Chyba jedynie bardziej zdecydowane ruchy na światowych giełdach mogłyby wyciągnąć nas z tego marazmu.