Podobnie jest w Paryżu, gdzie do przebicia wsparcia o takim samym znaczeniu doszło już w piątek, a dziś CAC doprowadził do zasłonięcia luki hossy z 4 marca. To ewidentnie wskazuje na istotne pogorszenie nastrojów i można postawić pytanie, czy znajdzie to odbicie w cenach naszych akcji.

WIG20 około południa atakował poziomy z końca marca, ale dość szybko odbił się w dół i wrócił w pobliże piątkowego zamknięcia. Warto zwrócić uwagę na znaczny wzrost obrotów, które w połowie sesji wynoszą 100 mln zł, choć jedna trzecia z tego przypada na akcje PKN. W tym przypadku utrzymuje się nadal prawie 1% wzrost, ale zastanawiające jest, jak znacznie wzrosły w ostatnich dwóch dniach obroty. Przecież kurs po dwumiesięcznym opadaniu odbił się zaledwie 3-4%, a już na takim poziomie uaktywniła się silna podaż. Dziś zapowiada się, iż wolumen będzie jeszcze większy, niż w piątek, bo już teraz przekracza 0,9 mln sztuk. Zobaczymy, czy w sytuacji pogarszającej się koniunktury na zagranicznych giełdach uda się bykom utrzymać zwyżkę. Zamknięcie powyżej 18,90 zł przy takim dużym wolumenie dawałoby szansę na wzrost w okolice 20 zł.

Wyraźnie osłabiły się notowania TP.S.A., która kosztuje teraz 13,25 zł wobec 13,50 zł, stanowiących dzisiejszy szczyt. Mocno trzymają się BPH-PBK oraz Softbank, zyskujące po 2%. Uwzględniając prawo do dywidendy dobrze zachowuje się Pekao, który traci tylko 0,5%.