Cieniem na czwartkową sesję położyło się oświadczenie fińskiej Nokii, która obniżyła swoją prognozę sprzedaży na 2002 rok. Podała, że jej sprzedaż w tym roku wzrośnie o 4-9%, a nie o 15, jak wcześniej zakładano. Wiadomość tę wzmocniły wcześniejsze obawy inwestorów, że sektor telekomunikacyjny długo jeszcze nie wyjdzie z kryzysu. Jednak powyższe "rewelacje" nie zdołały na tyle popsuć nastrojów, żeby doprowadzić do zanegowania popytowego obrazu, jaki po wtorkowej sesji "bije" z wykresów amerykańskich indeksów. Na szczególną uwagę zasługuje zwłaszcza Nasdaq Composite. Indeks spółek technologicznych przeszedł bowiem istną metamorfozę.
Zatrzymanie spadków tuż powyżej wsparcia tworzonego przez lokalny dołek z lutego br. (1716 pkt.), samo w sobie już jest sygnałem zapowiadającym przynajmniej czasową poprawę nastrojów. Ale jeżeli do tego dodamy jeszcze potwierdzoną formację odwrócenia trendu (harami), to na jakiś czas możemy zapomnieć o spadkach. Na piątek, z uwagi na brak elementów, które mogłyby pchnąć rynek zdecydowanie do góry, najbardziej prawdopodobne wydaje się wejście w szeroki trend boczny, ograniczony od dołu wspomnianym już poziomem 1716 pkt. Ruch indeksu w górę powinien powstrzymywać szczyt z 11 marca (1930 pkt.).
To jednak prognoza średnioterminowa, w krótszej perspektywie czasowej, spadki nie powinny sprowadzić rynku poniżej wtorkowej luki hossy (1162-1779 pkt.). Z punktu widzenia japońskich metod analizy wykresów, idealnie byłoby, gdyby byki doprowadziły do utworzenia trójki hossy. W ten sposób, nie tylko potwierdzając fakt kontroli nad rynkiem, ale równocześnie zapowiadając większe wzrosty w nadchodzącym tygodniu.
Marcin R. Kiepas
Analityk niezrzeszony