Jest ono wyznaczane przez zamknięcie z 4 kwietnia i stanowi dolne ograniczenie trendu horyzontalnego, rozpoczętego w połowie marca. Po okresie uśpienia w drugiej godzinie sesji, w trzeciej godzinie zaczynają się oni ożywiać. Obroty na razie nie powalają na kolana, bo wynoszą nieco ponad 80 mln zł. Z szerokością rynku jest podobnie, choć trzeba jasno stwierdzić, iż większość walorów z dużym obrotem traci na wartości.
Trudno w tej chwili rozstrzygać o tym, jak przebiegnie druga część notowań, ale jedno jest pewne - sytuacja byków jest coraz mniej godna pozazdroszczenia, a słabość rynku widać, jak na dłoni. Moment do przełamania wsparcia jest dobry, bo zdecydowana większość obserwatorów rynku (w tym i ja) nie spodziewała się przed sesją jakiegoś przełomu. Dlatego pierwszy warunek wybicia z konsolidacji, czyli nieprzewidywalność tego momentu, jest spełniony. Jednak by to ewentualne wybicie było wiarygodne obroty powinny się znacznie poprawić, powinna również wzrosnąć szerokość spadkowego rynku. Dlatego w drugiej połowie notowań na te dwa elementy warto zwracać dużą uwagę. Dla zwolenników spadków dobrym sygnałem jest to, iż przebieg sesji po początkowej stabilizacji zaczyna przybierać coraz bardziej południowy kierunek, co obrazuje rosnące zdecydowanie podaży.