Przewrotnie można wręcz powiedzieć, że dopiero, jak na rynku terminowym zabraknie optymizmu, to będzie można liczyć na trwalszy ruch w górę. Ale to na razie nie ma dla naszego parkietu żadnego znaczenia. Trwa na nim żałosna stabilizacja na poziomie piątkowego zamknięcia i wygląda na to, że nic już się dziś nie zmieni. Największy udział w utrzymaniu WIG20 na poziomie 1330 pkt. ma Pekao, który ponownie wspiął się do wysokości historycznego maksimum. Jednak wolumen nie jest zbyt duży, więc raczej do wybicia w górę nie dojdzie. A jeżeli już to będzie to wątpliwy sygnał kupna.
Tak naprawdę trudno wskazać, poza giełdami zagranicznymi, jakiś czynnik, który mógłby wyrwać nasz parkiet z marazmu. Wydawało się, ze może być nim przełamanie wsparć na giełdach w USA, ale stało się to w chwili, gdy wiadomo było, iż aktywność inwestorów w okresie długiego weekendu znacznie spadnie. Więc nawet jak znaleźliby się chętni do mocniejszej sprzedaży papierów, to i tak nie znaleźliby oni odpowiedniego popytu. A fakt, iż kolejne zniżki w USA nie są wykorzystywane do zbicia cen akcji przynajmniej we wstępnej fazie sesji może świadczyć o tym, że brak jest zainteresowanych do silniejszego kupna, a jedynie jest chęć do utrzymania obecnych cen. W oparciu o taką diagnozę trudno liczyć na trwalsze wzrosty i wybicie górą z trwającej konsolidacji.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu