Potwierdzają się moje spostrzeżenia, iż potrzeba wyraźnego zamknięcia powyżej 1305 pkt., by można mówić z pełnym przekonaniem, że sesja z ubiegłego wtorku nie oznaczała zmiany trendu na rynku. Warto przypomnieć, iż zamknięcie poniżej 1285 pkt. właśnie taką hipotezę by potwierdzało.
Już od początku sesji mamy znaczny wolumen na akcjach Pekao, których właściciela zmieniło blisko 50 tys. To drugi dzień tak ożywionego handlu i to znów przy zniżce kursu.
Z pewnym rozczarowaniem inwestorzy przyjęli także wyniki BPH-PBK, które jednak mieściły się w granicach przewidywań analityków. Kurs banku spadł o 2%, ale obroty są na razie symboliczne. Jednak pokazuje to, że obecne ceny akcji uwzględniają przyzwoite zyski i jeśli rzeczywistość odbiega od oczekiwań to ceny korygowane są w dół. Wynika też z tego, że potrzeba będzie naprawdę bardzo pozytywnych wiadomości, by nasz parkiet wybił się w górę z trwającego marazmu i ukształtował stabilny impuls wzrostowy. W najlepszym wypadku można jedynie liczyć na kontynuację męczącego trendu bocznego.
Z rynków zagranicznych, szczególnie amerykańskich, nie nadeszły na tyle istotne informacje, by zdeterminować przebieg notowań u nas. Nasdaq silnie wzrósł, obroty były bardzo duże, ale nie zdołał przebić się powyżej 1720 pkt., co oznaczałoby przełamanie dwumiesięcznej linii trendu i dawało nadzieję na dalsze odbicie w górę. Na indeksach europejskich utrzymują się trendy boczne i chyba do chwili ich opuszczenia nie będą miały większego znaczenia dla nas.