Niestety widoczne w czwartek falowanie indeksów wynika z gaśnięcie strony popytowej, co zapowiada zbliżającą się korektę techniczną. Niemniej jednak na ostatniej sesji rynek za oceanem trzymał się nadzwyczaj mocno, a szczególnie po negatywnych danych makro. Ogłoszona wczoraj liczba nowych podań o zasiłki dla bezrobotnych okazała się gorsza od prognozowanych 405 tys. notując poziom 418 tys. Tak więc poprawy na rynku pracy nie należy się spodziewać w najbliższym czasie. Co gorsza, według ekonomistów, by obecne zwolnienia nie miały znaczącego wpływu na stopę bezrobocia zatrudnienie poza rolnictwem musiałoby wzrastać comiesięcznie o 160 tys., co jest mało prawdopodobne. Z dalszych danych, poznaliśmy liczbę rozpoczętych budów nowych domów. Niestety i w tym sektorze nie jest najlepiej. Ostatni odczyt za kwiecień wykazał spadek wskaźnika o 5,4 proc., do wartości 1,56 mln. Nieco lepiej ma się sytuacja z nowymi pozwoleniami na budowę, gdyż wzrosły one w analogicznym okresie o 0,3 proc. osiągając poziom 1,63 mln.

Poza danymi z gospodarki, sesja zdominowana była oczekiwaniem na posesyjne wyniki Della. Przewidywania były optymistyczne, co w połączeniu z silnym sektorem detalicznym i telekomunikacyjnym pozwoliło zapomnieć o negatywnych informacjach i wyciągnąć ostatecznie w górę indeksy.

Dzisiaj o godzinie 14:30 podane zostaną dane o saldzie obrotów zagranicznych w USA za maj (prognoza wzrostu do 32,5 mld USD). Z kolei, o godzinie 15:15, poznamy wstępny wskaźnik nastroju konsumentów Uniwersytetu Michigan (prognoza pozostania na poziomie 93.0).

Bieżące nastroje na rynku terminowym są optymistyczne, co wynika zapewne z bardzo dobrych wyników Della. Jednak po przebiegu wczorajszych notowań podchodzimy sceptycznie do możliwości kolejnej zwyżki na Wall Street, skłaniając się ku scenariuszowi realizacji zysków za oceanem, co pozwoli rynkowi na zdrową korektę techniczną ostatnich wzrostów.

Opracowanie: Jacek Torowski