Pozytywnym elementem jest też to, że skala zniżek poszczególnych spółek jest niewielka. Z największych spółek tylko Netia i BZ WBK tracą po ponad 2%. Jest to grupa dużych papierów, które rosną, ale również w przypadku zmian na plus są one niewielkie. Ogólnie atmosfera jest bardzo senna i wygląda to tak, jakby kapitał, który przez dwie ostatnie sesje pociągnął rynek w górę, dziś zrobił sobie wolne, a popyt pochodził głównie od tych, którzy nie zdążyli wsiąść do pociągu w końcówce ubiegłego tygodnia. Wygląda na to, że jeżeli nic się nie zmieni, to WIG20 może nadal powoli się usuwać w kierunku 1368 pkt. Jednocześnie wystarczy większe kupno na jednej, dwóch spółkach, by rynek z powrotem ruszył w górę, bo napór podaży jest żaden.

Na giełdach Eurolandu trwa marazm. Główne indeksy są minimalnie na plusie, kontrakty na Nasdaq od ponad 2 godzin tracą tyle samo, czyli 9 pkt. Zatem z tej strony nasz parkiet nie otrzymuje żadnego wyraźnego impulsu. Można spodziewać się, iż poniedziałkowe sesje w USA przyniosą ciekawe spostrzeżenia. Nasdaq przełamał linię spadkową, prowadzoną po szczytach z marca i kwietnia i dotarł do 38,2% zniesienia tegorocznych spadków. Po silnym wzroście z ostatniego wtorku na kolejnych sesja dynamika zwyżek była coraz mniejsza. Dość blisko znajduje się też kolejna linia trendu malejącego, poprowadzona po szczytach ze stycznia i marca. Do kontynuacji wzrostów potrzeba będzie pozytywnych impulsów, a z gospodarki nadal docierają sprzeczne sygnały.