Jednak początek dnia nie przesądza jeszcze jaki będzie jego koniec, a to w moim przekonaniu uzależnione będzie głównie od przebiegu notowań na innych rynkach. Choć od początku bieżącego tygodnia pojawiają się wątpliwości czy za wzrosty z czwartku i piątku był odpowiedzialny kapitał zagraniczny ja jestem przekonany, że tak właśnie było i od dalszej postawy tego właśnie kapitału będzie w głównej mierze zależało czy będziemy dreptać w miejscu lub lekko korygować, czy też sesja zakończy się kolejną znaczącą zwyżką głównych indeksów. Mniejsze znaczenie przypisałbym natomiast zachowaniu OFE, które w ostatnich dniach otrzymują niewielkie zastrzyki gotówki i będą raczej czekały na rozwój sytuacji, by nie okazało się że odebrały akcje na górce.

Początek sesji w Europie jest raczej słaby, co wywołane jest głównie kiepskim zamknięciem w Stanach oraz kwartalnymi wynikami Deutsche Telekom, które na poziomie operacyjnym (EBITDA) wyniosły 3,8 mld euro i uplasowały się na dolnej granicy prognoz analityków, którzy zakładali, że zysk operacyjny powiększony o amortyzację wyniesie 3,8-4,1 mld euro. W miarę upływu czasu inwestorzy powinni jednak z większą ochotą nabywać akcje, tym bardziej że po dwóch dniach korekty będą oczekiwali zwyżek na giełdzie amerykańskiej. Wiara w zakończenie korekty spadkowej w USA podgrzewana będzie przez wieści z amerykańskiego rynku terminowego, gdzie zwyżkują obecnie kontrakty na główne indeksy.

Tak więc jesteśmy zdania, że mimo słabego początku środowa sesja zakończy się zwyżkami na większości europejskich parkietów, co pozwoli także naszemu rynkowi odnotować kolejny dzień wzrostu głównych indeksów.

Opracowanie: Roman Nowak