Po prostu nie dzieje się nic, a najczęściej transakcje opiewają na 1 sztukę. WIG20 ma 1369 pkt., czyli 0,4% mniej, niż na wczorajszym zamknięciu. Jednak przy obrotach rzędu 32 mln zł, czego ¼ przypada na Onet, na który ogłoszono wezwanie, trudno mówić, ze ma to jakiekolwiek znaczenie. Można jedynie powiedzieć, że skoro pojawił się znów tak ogromny marazm to o trwalszych wzrostach można raczej zapomnieć.

Chyba jedynym czynnikiem, który może ożywić nasz parkiet jest zdynamizowanie wydarzeń na giełdach Eurolandu. Trzy najważniejsze indeksy są ponownie bardzo blisko dolnych granic trendów bocznych trwających o siedmiu miesięcy i ewentualne ich opuszczenie powinno zrobić wrażenie na posiadaczach akcji. Dla paryskiego CAC dolne ograniczenie można wyznaczyć na 4200 pkt., a teraz ma on 130 pkt. więcej. Dla niemieckiego DAX-a bardzo ważny jest lutowy dołek przy 4746 pkt., od którego dzieli go 160 pkt. Londyński FTSE100 jest 190 pkt. od kluczowego wsparcia w okolicach 5000 pkt., ale węższy FTSE30 wczoraj był już na poziomie wsparcia przy 2450 pkt., od którego dziś się odbił. Widać więc, że każda kolejna zniżka będzie sprowadzać te wskaźniki w bezpośrednie sąsiedztwo tych ważnych barier, co powinno znacznie uatrakcyjnić przebieg notowań.

Warto też zwrócić uwagę na indeks DJIA, na którym można dostrzec kształtującą się formację głowy z ramionami, które linia szyi przebiega na poziomie 9860 pkt. Obejmuje ona ostatnie pięć miesięcy notowań i zapowiadałaby odwrócenie trendu wzrostowego, zapoczątkowanego we wrześniu ub.r. Minimalny zasięg spadków wynikający z wysokości takiej figury to 8900 pkt.