Zagadkowa jest też przecena Tepsy, bo w zasadzie nie ma żadnego powodu ku temu. A na korektę poprzednich wzrostów to też nie za bardzo wygląda, bo obrót znów jest bardzo duży. Czy jest to zapowiedź tego, co stanie się z całym rynkiem w przyszłym tygodniu, czy też jakiś jednodniowy wybryk?
Trudno uwierzyć, by nasz rynek mógł atakować tegoroczne maksimum w takiej atmosferze, jak obecnie na świecie. Gorsze od przewidywań wyniki amerykańskiego PKB za I kwartał nie pomogą Nasdaqowi w odsunięciu zagrożenia domknięciem ostatniej luki hossy. Przy tym indeksy Eurolandu znajdują się bardzo blisko ważnych w dłuższym terminie wsparć. Można przypuszczać, że nasz rynek z taką determinacją bronił się dzisiaj, bo liczy na ponowną ich obronę. Co stanie się, jeśli się zawiedzie? DAX jest teraz na poziomie majowego dołka, więc potrzeba już bardzo mało do jego przełamania. Nasdaq otworzył się na tym samym poziomie co wczoraj i dalej traci na wartości. Widać więc, że byki nie mają za bardzo wyboru. Albo zabiorą się do mocnego kupowania i ponownie wybronią wsparcia, co byłoby dobrym sygnałem i stworzyło przesłankę do zwyżek w przyszłym tygodniu, albo też spasują, zezwalając na solidniejszą i trwalszą przecenę.
Nam nie pozostaje nic innego, jak czekać na sygnały z giełd zagranicznych i na zamknięcie WIG20 powyżej 1386 pkt. lub poniżej 1362 pkt., co mogłoby zdynamizować bieg zdarzeń na parkiecie.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu