Chyba najważniejszym pytaniem na drugą połowę notowań jest to, czy wyraźnie pogarszające się nastroje na niemieckim rynku przełożą się na przebieg notowań u nas. DAX spadł poniżej majowego dołka na poziomie 4872 pkt. i traci już 1,3%. Sytuacja tego indeksu wygląda coraz gorzej i w przypadku gdyby nastroje nie poprawiły się po rozpoczęciu notowań w USA nieunikniony będzie test lutowego dołka przy 4746 pkt. Ale już samo zamknięcie poniżej 4872 pkt. będzie wystarczającym potwierdzeniem dominacji niedźwiedzi na przestrzeni ostatnich dwóch miesięcy. Ewentualna zniżka poniżej 4746 pkt. będzie zmieniać trend w dłuższym terminie i zagrozi przyspieszeniem spadków.
Na naszym parkiecie widać, ze nikt nie chce pęknąć pierwszy i większość czeka na jakiś mocniejszy sygnał. Dotychczasowa zniżka DAX-a nie jest na tyle imponująca, by podziałać na wyobraźnie. Dlatego, jeśli nie będzie pogłębienia zniżek w Eurolandzie, to możemy pozostawać w takiej hibernacji przez kolejne godziny. Jednocześnie myślę, że gdyby spadki na świecie nadal przybierały na sile to odbije się to na przebiegu drugiej połowy notowań.