Już w początkowej fazie notowań Nasdaq zasłonił lukę hossy z 8 maja, w oparciu o którą doszło do wzrostów z okresu 13-17 maja. Nie ma wątpliwości, iż sytuacja byków jest nie do pozazdroszczenia. Pozostaje im ostatnia szansa na obronę indeksu przed pogłębieniem i prawdopodobnie przyspieszeniem zniżek, którą jest wspomniane 1574 pkt. Jednak w związku z fałszywym wybiciem w połowie minionego miesiąca ponad spadkową linię, wyprowadzoną z marcowego szczytu, trzeba uznać, iż to podaż ma większe szanse w tym starciu. Po przełamaniu tej bariery nieunikniony będzie test ubiegłorocznego dołka przy 1423 pkt.
Równie nietęgie miny mają posiadacze akcji, wchodzących w skład indeksu DJIA. Tylko na jeden dzień zdołał on oddalić się od linii szyi formacji głowy z ramionami, obejmującej ostatnie pięć miesięcy notowań, co jest sygnałem słabości popytu. Zamknięcie poniżej 9885 pkt. będzie otwierać drogę do zniżki o dalsze 9%, czyli do poziomu ok. 8900 pkt.
Złe nastroje wśród inwestorów w USA odbiły się na obrazie indeksów z Eurolandu. Najwięcej zdecydowania widać było w Paryżu, gdzie CAC-40 przełamując nieznacznie lutowy dołek osiągnął najniższy poziom od ponad 7 miesięcy. Kolejna zniżka stanowić będzie potwierdzenie zmiany trendu na spadkowy w perspektywie kolejnych tygodni i uwydatni zamiar sprowadzenia indeksu w okolice dołka z września ub.r. - 3653 pkt. DAX nie odważył się jeszcze na ostateczne rozstrzygnięcie testu lutowego minimum, którego przebicie skutkowałoby zniżką nawet do poziomu 4000 pkt. Oporem pozostają dołki z pierwszej połowy maja przy 4872 pkt. Ich pokonanie odsunie groźbę dalszych spadków i pozwoli utrzymać wskaźnik w kilkumiesięcznym trendzie bocznym.
Krzysztof Stępień
PARKIET