Podstawowy warunek to oczywiście uspokojenie na innych rynkach światowych, które bacznie są obserwowane przez naszych inwestorów. Przede wszystkim ważne tu będzie zachowanie giełdy londyńskiej, która po dwóch dniach przerwy ma spore spadki do odrobienia. Pewnie będą się tego obawiali nasi gracze, gdyż na zasadzie rykoszetu powinna pojawić się znaczna podaż zagraniczna także na naszym parkiecie. Wydaje się jednak, że początkowe spadki w Londynie mogą zostać neutralizowane w ciągu dnia, pod wpływem korekcyjnych wzrostów na innych giełdach europejskich. Faktem jest bowiem, że wczorajsza popołudniowa przecena wywołana była obawami o wyniki sesji za oceanem, które okazały się znacznie lepsze od tego czego można było oczekiwać obserwując początek notowań. Dodatkowo rynki będą czekały na publikację o 16.00 naszego czasu wskaźnika optymizmu menedżerów sektora usług za maj, który na zasadzie analogii z wcześniej publikowanym wskaźnikiem dotyczącym sektora produkcyjnego może okazać się lepszy od prognoz na poziomie 56,0 pkt.

Niebagatelną rolę w utrzymaniu notowań naszych spółek na obecnym poziomie powinny mieć fundusze emerytalne, które w ostatnich dniach otrzymały poważny zastrzyk gotówki, której na razie nie było widać w nadmiarze na rynku. Obecnie można odnieść wrażenie, że poszczególni zarządzający czekają na działania innych zarządzających, co przy niewielkim wysiłku może wywołać efekt domina. Oczywiście może to doprowadzić do wzrostów wyłącznie w przypadku gdy otrzymane pieniądze nie będą musiały być wykorzystywane do zbierania z rynku zagranicznej podaży, w celu utrzymania dotychczasowej wyceny portfeli.

Tak więc choć fundamentalnych przesłanek dla wzrostów na naszym rynku nie widać, to na podstawie obserwacji sytuacji na naszej giełdzie można oczekiwać, że dzisiejsza sesja nawet jeśli nie zakończy się wynikiem dodatnim, to przynajmniej nie powinna doprowadzić do spadku wyceny posiadanych aktywów.

Opracowanie: Roman Nowak