Nieco inaczej było wczoraj w Europie, która "odrabiała" niespodziewaną zniżkę amerykańskiej giełdy z wtorku i postanowiła poczekać na dalszy rozwój wypadków na niższych poziomach niż dzień wcześniej. Dziś powinno być znacznie lepiej ponieważ po serii złych danych ze spółek dotyczących prognoz wyników w drugim kwartale, dziś większe znaczenie będzie miała publikacja szeregu danych makroekonomicznych z USA. Najważniejsze z nich to oczywiście sprzedaż detaliczna w maju, której prognozowany spadek o 0,2 proc. pozostawia nieco miejsca na lepszy wynik. Po wyłączeniu samochodów analitycy spodziewają się wzrostu sprzedaży detalicznej o 0,3 proc. Patrząc na wczorajsze optymistyczne zakończenie notowań w Ameryce można oczekiwać, że lepsze od prognozowanych dane spowodują znaczące zwyżki futures i dobre otwarcie rynku kasowego, które mają szansę ustawić popołudniową część sesji w Europie, w tym także na naszym rynku.
U nas początek sesji może być gorszy niż na giełdach zachodnich po pierwsze dlatego, że ewentualni nabywcy będą czekali na to, czy dobre nastroje się utrwalą, czy podobnie jak podczas kilku ostatnich dni notowań z giełdowego balonu powoli zacznie uchodzić powietrze. Drugim powodem, być może o wiele bardziej znaczącym są nie najlepsze informacje zarówno z otoczenia rynku jak i z samych spółek. Mam tu na myśli sytuację Stoczni Szczecińskiej, której przetrwanie zależy od umorzenia 80 proc. długów przez banki kredytujące. Ponieważ kredytodawcami Stoczni jest wiele banków giełdowych, których udział w indeksie jest znaczący (między innymi Pekao, BRE, INGBSK), to informacja taka powinna skutecznie ostudzić popyt na ich akcje. Także informacja o wszczęciu przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów postępowania antymonopolowego przeciw TPSA nie powinna pomagać kursowi narodowego operatora. Dodatkowo dochodzą jeszcze informacje o coraz bardziej prawdopodobnych zmianach w ustawie o NBP, których "rząd nie popiera, ale nie jest w stanie im zapobiec", a także ogólnie krytykowane interwencje na rynku rolnym, jak na razie kosztujące budżet 536 mln zł.
Reasumując początek sesji nie powinien przynieść znaczących zmian indeksów w porównaniu z ich ostatnimi wartościami. Spadkom będzie przeciwdziałała dobra atmosfera na innych giełdach, wzrostom gorsze zachowanie spółek o znaczącym udziale w indeksie, kiepskie informacje z otoczenia politycznego rynku oraz wyczekiwanie na rozwój sytuacji, a głównie na dane makro z USA. Końcówka sesji uzależniona będzie od tego, czy rynki otrzymają serię dobrych, czy złych informacji dotyczących amerykańskiej gospodarki.
Opracowanie: Roman Nowak