Trudno mówić by poprawie nastrojów sprzyjały wczoraj dane makro lub informacje ze spółek. Pierwsze z nich były wprawdzie nieznacznie powyżej oczekiwań, jednak mimo wszystko przyjęły negatywne trendy. I tak wskaźnik zaufania konsumentów spadł w czerwcu ze 110.3 do 106.4, przy prognozach spadku do 106.0. Z kolei sprzedaż domów na rynku wtórnym w maju pogorszyła się z 5,79 mln do 5,75 mln, przy konsensusie rynkowym na poziomie 5,70 mln.

Ze strony spółek negatywnie zachowywały się wczoraj Coca-Cola, Procter&Gamble i Philip Morris. Do tego dołączyły się obawy o nielegalne faworyzowanie niektórych grup społecznych przy zwalnianiu pracowników przez Sun Microsystems i zablokowanie połączenia Cytyc z Digene.

Najgorsze jednak przyszło po sesji. Negatywnym bohaterem był WorldCom, który zanotował spadek o 75 proc. po tym jak na jaw wyszło zawyżanie wyników finansowych tej spółki na przeszło 3,8 mld USD. Rynek uznał, że jest to kolejny "enron", co znowu podważyło zaufanie inwestorów do władz spółek notowanych na Wall Street.

Powyższa informacja odbiła się na bieżących notowaniach na amerykańskim rynku terminowym, zapowiadając solidne tąpnięcie giełd w USA. Niestety wydaje się one obecnie nieuniknione i trudno nawet spekulować co mogłoby mu zapobiec. W tej sytuacji na plan dalszy schodzi dzisiejsze posiedzenie FEDu i decyzja w sprawie stóp. Poza tym nikt nie spodziewa się żadnych zmian w polityce monetarnej, co dodatkowo przytłumia oddziaływanie posiedzenia. Nie wydaje się nam również, by złą passę mogły odwrócić dzisiejsze dane makro - zamówienia na dobra trwałego użytku w maju (prognoza wzrostu o 0,5 proc.) oraz sprzedaż nowych domów na rynku pierwotnym w maju (prognoza braku zmian, czyli 915 tys.).

Opracowanie: Jacek Torowski