Perspektywa osiągnięcia przez nasz rynek poziomów z września ubiegłego roku mimo wszystko jest bardzo odległa i mało prawdopodobna. Oczywiście nie stoi to w sprzeczności z bardzo prawdopodobną kontynuacją spadków. Podaż akcji spółek o największej kapitalizacji (tych samych od początku tygodnia) nadal jest głównym powodem spadku naszych indeksów. Największe spółki GPW wśród liderów spadków są potwierdzeniem uaktywnienia inwestorów zagranicznych po stronie podażowej. Obecny poziom naszego rynku - najniższy od końca ubiegłego roku nie jest jeszcze trwałym poziomem równowagi rynku. Dalsze pogorszenie na świecie w obecnej fazie naszego rynku znajdzie z pewnością silne odbicie w cenach akcji na warszawskim parkiecie. Powrót do stanu uodpornienie na wydarzenia za granicą może nastąpić tylko wyłącznie po okresie stabilizacji. W silnym trendzie spadkowym z jakim mamy do czynienia na światowych rynkach akcji jest to mało prawdopodobne. Powrót naszego rynku do poziomu chociażby z ubiegłego tygodnia jest do końca tygodnia bardzo wątpliwy.