Na szczęście przerwa nie trwała długo. Jej negatywną konsekwencją dla rynku było to, że gracze podchodzili ostrożniej do otwierania nowych pozycji. Dotyczyło to zwłaszcza daytraderów. Perspektywa utraty pełnej kontroli nad otwartą pozycją skutecznie hamowała ich zapędy.. Wynikiem tego mieliśmy marazm, który trwał do 14:00. Po tej godzinie zaczął się mały ruch, który nagle przerodził się w wielką wyprzedaż najpierw kontraktów, a później także akcji. Bardzo trudno znaleźć przyczynę takiego nerwowego ruchu. Nie było nią obniżenie rekomendacji GS dla TP SA, bo ta informacja została opublikowana dużo wcześniej. Także kandydatura G. Kołodki na MF takiego wrażenia chyba nie wywołała. W końcu mówi się on niej już od jakiegoś czasu.
Niezależnie co było przyczyną wyprzedaży (może dowiemy się później), jej zaistnienie kolejny raz zdławiło próbę podbicia cen. Po dużej fali spadków nie mieliśmy jeszcze na rynku korekty z prawdziwego zdarzenia. Małe podskoki cen szybko gaszone przez podaż trudno za takie uważać. Tak więc, nie pozostaje nic innego jak przyglądać się rynkowi i szukać ewentualnych sygnałów ewakuacji z krótkiej pozycji, gdyby taka korekta miała mieć miejsce.
Po dzisiejszej sesji zakres wymaganej analizy rozszerzył się o prognozę pogody. Na nieszczęście, także i tu nie ma zgody, co do czekającej nas przyszłości. Gra na giełdzie robi się coraz bardziej skomplikowana.
Kamil Jaros
PARKIET